MENU

"Wróżka i chłopiec"

Żyła raz sobie mała wróżka. Była tak mała, że spała w liściach drzew, myła się poranną rosą, ubierała się w sukienkę z pajęczych sieci, a skrzydełka miała utkane z kryształowej tęczy. Jej lot wyglądał jak lot motyla, lub ważki, nigdy nie można było przewidzieć, w którą stronę poleci. Ciągle była w ruchu, wszędzie jej było pełno, choć ją samą rzadko można było dostrzec. Była tak zwinna i giętka, że wiatr uwielbiał z nią tańczyć i miała w sobie tyle radości, że słońce często obdarowywało ją swoimi promieniami. Była radosnym drganiem świata przyrody. Choć mieszkała wśród ludzi i często im pomagała, to zawsze lubiła być i przyglądać się z boku, jak efekty jej pracy cieszą ludzi i dają im szczęście. Potrafiła rozsiewać złote drobinki światła w postaci złotego pyłu, który unosił ludzi i wprowadzał w nich magię, dzięki której łatwiej im się żyło i byli szczęśliwsi. Uruchamiała również aktywne światło, które rozbudzało w ludziach wolę do zmiany swojego życia. Wpuszczała w ich głowy, oraz serca kilka kropel zielonej zawiesiny, która jak mgła rozpływała się w nich i rozświetlała im serca i umysły. Była to biała magia, która rozbudzała w ludziach ich własne marzenia, podrywała ich do życia, ku własnej wolności i spełnieniu. I tak pracowała całymi dniami, tańcząc i kręcąc się w kółko, budując powolutku nowy ład i porządek. Należała do świata magii i czarów i w tym świecie najlepiej się odnajdywała. Była sama, choć czuła jedność ze wszystkim, co ją otaczało. Czuła się spełniona, gdy rano witała się z nowym dniem błogosławiąc go radośnie. Dziękowała za każdą chwilę, spędzoną w wirującym tańcu i ciągłym ruchu. Znała swoje powołanie i przeznaczenie. Była siewcą radości i strażniczką marzeń. Kochała swój świat, oraz każdą jego cząstkę. W jej świecie wszystko było takie lekkie i przyjemne. Lubiła często przesiadywać na parapetach w ludzkich domach, by z daleka przyglądać się jak złoty pył w nich wnika i dodaje im sił. Pewnego razu przyleciała do okna domu, w którym mieszkał mały chłopiec i z wielką uwagą zaczęła mu się przyglądać. Widać było, że nie jest to zwykły chłopiec, lecz ktoś, kto ma w sobie ogromną moc i możliwości. Odkryła w nim moc niebieskiego kryształu, którą posiadali najwybitniejsi czarodzieje, była to taka potęga, która zmieniała wszystko dookoła za jednym zamachem. Ale trzeba było być naprawdę silnym, by tą moc utrzymać. Patrzyła na niego z zachwytem, bo wiedziała, że jak tylko dorośnie będzie tworzył jeszcze piękniejsze światy, niż te, w których teraz żyje. Gdy tak mu się przyglądała zobaczyła jeszcze, że jest obecnie pod wpływem czarnej magii. Że coś nałożyło na niego sztuczny obraz jego samego i wszyscy dookoła, łącznie z nim samym odbierali go zupełnie inaczej niż powinni. Prawda o nim została przykryta czarnym płaszczem strachu i lenistwa. Przez co on sam zaczął wierzyć, że trzeba się bać, a każdą pracę traktował jak straszny ciężar, który musi dźwigać. Dla wróżki każda praca, czynność, którą wykonywała była jak niekończąca się euforia, radość i spełnienie, możliwość wyrażenia siebie. Dlatego odczuła jak bardzo chłopiec cierpi w swoim zagubieniu. Postanowiła mu pomóc. Jako wróżka nie mogła się mu pokazać, dlatego poprosiła o ludzką postać i rolę, którą miała dla niego odegrać w postaci jego matki. Chłopiec był potężnym mocarzem, dlatego wiedziała, że sama nie da rady, więc do pomocy zaprosiła Pana Przekształceń, który też miał odegrać rolę jego opiekuna. Zawarli wspólnie pakt, że stworzą dla chłopca świat, w którym on sam zdobędzie się na tak wielką siłę, by samemu pokonać lęki i własne lenistwo. O ile z lękami i strachami dosyć łatwo sobie poradzić, o tyle z lenistwem to jest to sztuka niesłychana. Bo żeby cokolwiek zmienić, trzeba podjąć wysiłek i trud pracy, a lenistwo trzyma w sztywnych ramach i nie pozwala odczuwać szczęścia. Człowiek leniwy oddziela się od innych, by czasami nie prosili go o pomoc, żeruje i wykorzystuje ich do realizacji własnych planów i tylko niszczy, bo budować nic nie umie, ponieważ lenistwo nie pozwala mu nic kreować. Jednak wróżka znała również moc marzeń, radości i wierzyła, że ta moc wyniesie go ponad chorą wizję swojej osoby i pozwoli mu ujrzeć siebie w prawdziwym świetle. Pozwoli dostrzec mu jego własną potęgę i możliwości, oraz wzbudzi w nim chęć zmiany i mocne postanowienie poprawy. Gdy była człowiekiem pokazywała mu czar życia, radość z samego istnienia i moc kreacji. Gdy była wróżką, rozsypywała mu na głowie złoty pył i wpuszczała do serca moc marzeń, by się obudził i zrozumiał, jaki jest wspaniały. Chciała, by powrócił do świata, gdzie można żyć w jedności z innymi ludźmi i cieszyć się ze wspólnej pracy. Szeptała mu do ucha: „Jesteś Synem Bożym”, a Bóg dba i troszczy się o każdą swoją cząstkę i pracuje, by pozostałe jego dzieci były radosne i szczęśliwe. Tańczyła w jego snach i trzepotała swoimi kryształowymi skrzydełkami i cały czas nie przestawała wierzyć, że zbudzi się ze swojego koszmarnego snu i ujrzy światło w swoim życiu. Nie przestawała wierzyć i zawsze widziała to, co było w nim najcudowniejsze. A gdy zapadała noc modliła się o niego, by i on zechciał dojrzeć w sobie światło i dać świadectwo o swoim prawdziwym czarodziejskim pochodzeniu. Pewnego razu, gdy chłopiec przeglądał się w lustrze, ujrzał jednocześnie dwie postacie. Pierwsza to był potężny czarodziej, który trzymał w ręku niebieski kryształ i obracał nim lekko wokół palców, a świat wirował razem z nim. Druga to była maszkara, półtrup, półczłowiek, z otwartymi sączącymi się ranami na całym ciele, a na twarzy widniał grymas bólu i rozpaczy. I w tym momencie coś pękło w chłopcu, zrozumiał, że błądził w swoim życiu, że nigdy nie był tym, kim mógł być. Zrozumiał, że tylko on może zmienić swoje życie. Zacisnął pięści i bez słów podjął decyzję, że już na zawsze będzie potężnym czarodziejem, odrzuci swoje lenistwo i wykorzystywanie innych, bo nic dobrego mu to nie przyniosło i nigdy nie przyniesie. Zrozumiał, że już nie musi cierpieć, bo w miłości nie ma na cierpienia. Jest za to zabawa i radość z efektów wspólnej pracy. Jest szczęście i odczucie jedności ze wszystkimi i wszystkim co jest dookoła, więc o wszystko należy dbać z równą siłą. I stał się mocarzem, który mógł zmieniać lot gwiazd i układ planet, bo czuł, która zmiana będzie najlepszym rozwiązaniem. A wróżka znów spokojnie spała sobie w liściach i tańczyła radośnie i lekko z wiatrem, bo wiedziała, że się dokonało i objawiło jak zaklęcie puszczone wśród gwiazd. A czy wy ostatnio przeglądaliście się w lustrze? Sprawdźcie jakie jest Wasze prawdziwe oblicze.

Wszystkie prawa zastrzeżone dla "quzdrowieniu.pl Energoterapia Włocławek".Strona wykonana przez Strony WWW - doneta.pl