MENU

"Słoneczko"

Rzecz działa się bardzo, bardzo dawno temu, kiedy na świecie nie było jeszcze ludzi, nie było nawet dinozaurów, ani ziemi i całego układu słonecznego. Był za to ten sam cudowny, ogromny i tajemniczy wszechświat, w którym pływały przeróżne planety i gwiazdy, otoczone magią i boską kreacją. Wśród nich sunęło w przestworzach maleńkie słoneczko. Niczym nie przypominało tego, które dzisiaj widzimy na niebie. Było tak maleńkie, że w obliczu ogromnych i potężnych planet rysowało się jak blada kropka. Przemierzało wszechświat w poszukiwaniu własnego miejsca. Wiedziało, że gdzieś jest jego dom i że znajdzie to coś, za czym tęskniło od zawsze, a czego nie umiało nazwać. Wiedziało jedno, że w tym wielkim wszechświecie czuje się maleńkie i zagubione, niezauważone i nieszczęśliwe. Nie chciało również skończyć jak gwiezdny pył, który rozpływa się w mroku kosmosu. Podczas tej wędrówki napotkało ogromną planetę i zdumione jej wielkością zatrzymało się na chwilkę, by wyrazić swój podziw.

- Jaka ty jesteś piękna, planeto, taka ogromna, cudowna, wspaniała – z zachwytem westchnęło słoneczko, przekonane, że coś tak maleńkiego jak ono nigdy nie zostanie wysłuchane i zauważone. Jednak słoneczko się myliło. Planeta obróciła się bliżej do słoneczka, spojrzała na nie i z ogromną łagodnością  przemówiła:

- Dlaczego wzdychasz słoneczko i zachwycasz się mną, kiedy ty jesteś tak samo ogromne, cudowne i wspaniałe? Przecież nie mieszkasz w innym wszechświecie i nie powołała cię inna siła niż mnie? Dlaczego więc sobie umniejszasz, mylnie twierdząc, że jestem piękniejsza?

- Bo ja jestem takie malutkie, takie jaśniutkie i nie znam nawet swojego miejsca. Co mam zrobić, bym było takie szczęśliwe jak ty?

- Tego ci nie powiem, najdroższe, i nikt oprócz ciebie tego nie odkryje. Ale możesz płynąć do wielkiego światła, jest tam przestrzeń zwana nicością, w której usłyszysz głos własnego wnętrza. Ten głos podpowie ci, czego pragniesz, czym jesteś i gdzie jest twoje miejsce.

I popłynęło słoneczko dalej, bo wiedziało, że dłużej nie chce się tułać bez celu i nie spocznie dopóki nie znajdzie własnego spełnienia.

            Mijały miliardy lat, planety zmieniały swój układ, część gwiazd gasła, rodziły się nowe i następowały zmiany, a słoneczko cierpliwie płynęło w mroku kosmosu, by móc usłyszeć własne wnętrze. Aż w końcu dotarło, prowadzone magiczną siłą znalazło to, czego szukało. Rozciągała się przed nim ogromna, świetlista przestrzeń, jakby inny świat wpływał w kosmos. Gdy słoneczko podpłynęło bliżej, zawahało się, bo nie wiedziało, co je tam czeka.

A światło zaszeleściło i spokojnie się zapytało:

- Witaj słoneczko, co cię do mnie sprowadza?

- Ogromna planeta mówiła mi, że mogę znaleźć tu miejsce, w którym usłyszę swoje wnętrze i dowiem się, kim jestem i po co istnieję.

- Nie ma tu takiego miejsca - odparło światło. - Wszystkie pytania i odpowiedzi zawarte są w tobie, jedyne, co musisz zrobić, to wyciszyć się i nastawić na ich odbiór. Tylko ty możesz dać sobie szczęście, bo wiesz, co sprawi ci radość i spełnienie. Tylko ty znasz swoje marzenia i wiesz, jak je zrealizować. Tylko ty potrafisz rozniecić w sobie taki ogień, by zapłonął w twoim wnętrzu raz na zawsze i ogrzewał swoim blaskiem wszystko dookoła.

- Ale jak mam to zrobić? – ze smutkiem zapytało słoneczko.

- Nie podążaj za innymi planetami, czy gwiazdami, one mają swoje trajektorie lotu i własne przestrzenie. Jesteś taką samą cząstką wszechświata jak my wszyscy i bez ciebie to wszystko przestałoby istnieć. Więc spójrz na siebie i odczuj głębię, którą cały czas nosisz w sobie. Zapytaj się siebie, czego tak naprawdę pragniesz?

            Zastygło słoneczko w bezruchu, zadrżało i choć nie wiedziało, co się z nim dzieje, poddało się tej magicznej mocy, która płynęła z jego wnętrza. Wiedziało, że jest to prawdziwe i dobre. Odczuło, że ten świat to również jego dom i, skoro zostało stworzone, to na pewno był to niebywale ważny powód. Zapomniało o innych planetach, gwiazdach. Już nie chciało nikomu dorównać czy zaimponować. Chciało być sobą i robić to, do czego zostało stworzone. I nagle ogień wybuchnął w jego środku. Nabrzmiało i było tak wielkie, że wszystkie planety wokół stały się nagle malutkie. Zajaśniało najczystszym światłem i rozświetliło ze szczęścia cały wszechświat dookoła. Poczuło w końcu nierozerwalną więź z tym wszystkim, co go stanowiło i otaczało. Już wiedziało, że powstało w cudownym akcie twórczym i jedyne, co ma robić to być i trwać, ma być świadome i obecne. Zleciały się licznie planety, by odtańczyć radośnie taniec dookoła, na cześć narodzenia się nowego i... tańczą tak do dziś. A słońce w tej radości i błogim uniesieniu świeci i rozświetla wszystko wokół, by i pozostałe cząstki we wszechświecie odnalazły również swoją drogę i własne nienamacalne szczęście.

Wszystkie prawa zastrzeżone dla "quzdrowieniu.pl Energoterapia Włocławek".Strona wykonana przez Strony WWW - doneta.pl