MENU

"Powrót do radosnej krainy"

W pewnej baśniowej krainie, w której żyły same dzieci, nie było dorosłych. Ale i dorośli nie byli potrzebni, ponieważ dzieci miały niezwykłe moce. Potrafiły latać, chodzić po wodzie, czytać w myślach i wyczarowywać wszystko czego zapragnęły. Nie było rzeczy niemożliwych, ponieważ była to kraina radosnej twórczości i wszystko możliwości. Jedyny warunek, który trzeba było spełnić to codziennie ćwiczyć magiczne sztuczki i tak je doskonalić by sprawiały innym jak najwięcej radości. W krainie tej żyła również parka dzieciaków: Madzia i Tomek, którzy rozkochali się w sobie bez pamięci. Tak mocno, jak tylko dziecięce serduszko na to pozwalało. Latali razem w różowych chmurkach, pływali w szmaragdowych jeziorach, opowiadali sobie historie o strasznych potworach i śmiali się całymi dniami. Byli ze sobą tak szczęśliwi, że nawet nie zauważyli jak do krainy wdarł się podstępem Pan Mroku. Była to potężna istota, która opanowała już inne krainy i zamieniła je w krainę ciemności, gdzie słońce gasło i dzień zamieniał się w noc. Wesoły śmiech został zamieniony na płacz i histerię, a radość na smutek i tęsknotę rozrywającą serca. Pan Mroku działał podstępnie i bazował tylko na słabościach innych istot. Zatruwał powietrze jadem niezgody i odczuciem oddzielenia, przez co istoty z wolna same się zatracały i zmieniały całkowicie swoją postawę. Pan Mroku działał tak podstępnie, że nie robił nic wbrew woli istot tam zamieszkujących, tylko podsycał potrzeby i słabości, aby już sami mogli niszczyć się nawzajem. Tomek i Madzia nawet nie przypuszczali, że ich krainie również grozi ogromne niebezpieczeństwo i że ich miłość będzie wystawiona na ogromną próbę. Z dnia na dzień coraz bardziej odsuwali się od siebie. Madzia chciała być lepszą od Tomka, zaczęła wymagać od niego by robił, to co ona chce, bo uważała, że wszystko wie najlepiej. A Tomek coraz bardziej robił się płaczliwy i brakowało mu siły na wszystko. Przez to że z wolna odczuwali stan oddzielenia, którego nigdy wcześniej nie czuli, Madzia stawała się coraz bardziej gniewna, a Tomek leniwy i płaczliwy. Chodź oboje bardzo się kochali, między nimi zagościła ciemność i wszystko co piękne zaczęła niszczyć. Nie tylko z nimi zaczęły dziać się rzeczy niezrozumiałe i straszne, lecz wszyscy mieszkańcy pomału zabijali swoją dziecięcą radość zamieniając ją na strach i smutek. Kraina pomału gasła w swym blasku i panowanie przejęła ciemność. Wszystkie dzieci zostały wrzucone do lochów, gdzie nie było łóżek tylko goła kamienna podłoga na której leżeli. Jak w chorobie i gorączce, pomału zapominali kim są naprawdę, zapominali o swojej cudownej krainie radosnej twórczości i wszystko możliwości i ślepo wierzyli w to co mówił im Pan Mroku. Stawali się marionetkami w jego rękach. Pewnego razu, gdy Madzia po raz kolejny przeżywała w swoim sercu samotność i odtrącenie, jakaś magiczna siła szarpnęła jej serce i powiedziała dość. Siłą woli przypomniała sobie tą wielką miłość, którą czuła do Tomka i resztkami sił postanowiła znaleźć jego celę, by przytulić się do niego i naprawić wszystko co zepsuła. Gdy go znalazła leżał wtulony w kąt, jakby chciał się sam do siebie przytulić, by poczuć choć przez chwilkę ciepło i dotyk. Na ciele miał głębokie, krwawiące rany. A ilekroć ranił kogoś w myślach, tym rany te stawały się dotkliwsze. Madzia uklękła przed nim i się rozpłakała. Resztkami sił prosiła by się ocknął z tego amoku, by zechciał wszystko zmienić i naprawić. Prosiła go by nie przestawał wierzyć w nią i samego siebie, by walczył o świat, który ciemność im zabrała. Madzia rozumiała, że wszyscy się przyczynili do upadku ich krainy, jednak gdzieś głęboko wierzyła, że nie jest jeszcze nic straconego, że musi się udać odbudować krainę, jeżeli tylko tego zapragną. I zaczęła prosić o cud przemiany, przypominała sobie tylko te najcudowniejsze chwile spędzone w krainie. Odtwarzała w sercu moce, które kiedyś posiadała i powołując się na nie prosiła o jeszcze jedną szansę dla siebie i pozostałych swoich braci i sióstr, a przede wszystkim dla Tomka, by zechciał podjąć wysiłek o swoje własne ocalenie. Naraz do komnaty wkroczyły potwory, sługi Pana Mroku i swoimi wielkimi zębiskami i szponami chciały rozszarpać Madzię i Tomka. Madzia okryła swoim ciałem Tomka i stał się cud. Z jej pleców wyrosły skrzydła piękne, kolorowe jak u motyla i kryształowe i kształtne jak u ważki. Wydała z siebie przerażający krzyk odstraszający potwory, chwyciła Tomka w szpony które jej wyrosły i mocą tarana przebiła ścianę i wyleciała na zewnątrz. Nie miała pojęcia gdzie uciekać, gdy nagle zobaczyła ogromny złocisty lej, który zaczął wychodzić z nieba i jak tornado zbliżało się ku nim. Tomek podniósł swój zrezygnowany i zmęczony wzrok ku górze i ostatkiem sił zapragnął zmiany. I wtedy stał się kolejny cud, świetliste istoty wyszły z tego złocistego pyłu, wzięły ich na ręce i poniosły ku górze. Tomek i Madzia obudzili się po chwili już w zupełnie innym świecie. Leżeli na wygodnych hamakach pośrodku gór i kwiecistej łąki. Było tak cicho i spokojnie. W oddali słychać było tylko śpiew ptaków i szum wiatru. Spojrzeli na siebie i padli sobie w objęcia. Przytulali się i całowali na przemian, a łzy radości płynęły im po policzkach. To wszystko co przed chwilą przeżywali było jak koszmar, o którym jak najprędzej chcieliby zapomnieć i nie do końca rozumieli, co się z nimi stało teraz. Gdy tak się przytulali podeszła do nich kobieta i łagodnie z uśmiechem zaprosiła ich na obiad do drewnianego domku. postawiła talerz zupy na stole i zachęciła by najpierw zjedli i zaraz wszystko im wyjaśni. W między czasie do domku wszedł mężczyzna z brodą i bujnymi włosami, pogłaskał ich po głowach i ucałował w czółko. Gdy dzieci zjadły, zaprosił ich do drugiej komnaty, w której były ogromne telewizory, na których wyświetlane były różne sceny. Gdy dzieci przyjrzały się, dostrzegły, że tą są sceny z ich życia. Najpierw wyświetlany był cudowny film, kiedy kochali się dziecięcą radością i żyli sobie beztrosko korzystając z mocy i czarów w radosnej krainie. Przypomniał im się śmiech, wesołe zabawy i wszystkie te cudowne chwile, które spędzili ze sobą. Pokazano im również w jaki sposób zniszczyli siebie i swoją krainę i bardzo wstyd się zrobiło dzieciom, bo widziały teraz wszystkie swoje błędy. Mężczyzna przytulił ich do siebie i wytłumaczył, że to są zwykłe błędy, które popełnili i które teraz trzeba naprawić. Zapewnił ich, że jeżeli zaczną pracować i zmieniać swoje przyzwyczajenia, to nie tylko będą w stanie uratować siebie, ale również inne dzieci, które cierpią okrutnie uwięzione w lochach Pana Mroku. Wszystko było w rękach tych dwojga cudownych i wspaniałych dzieci. Jedyne co musieli zrobić to na powrót stać się mieszkańcem radosnej krainy i zmienić wszystkie swoje niewłaściwe przyzwyczajenia. Żeby powoli stawali się tymi, którymi byli wcześniej, mędrzec wysłał dzieci na jedną z planet, na której miały grać nowe role, już nie jako rówieśnicy, tylko matka i synek. Każdy najmniejszy szczegół był zaplanowany i dopracowany. Każda najmniejsza scena z ich życia miała nauczyć ich panowania nad swoimi słabościami i obudzenie tej cudownej bezwarunkowej miłości, którą odczuwali w swojej krainie. Jednak żeby nauka zakończyła się sukcesem musieli zapomnieć jacy są cudowni i jak bardzo się kochają, żeby ich miłość mogła na nowo rozkwitnąć w bajce zwanej życiem. Dostali różne role i jako aktorzy odgrywali przeróżne sceny i wcale tak łatwo im nie szło. Ale mędrzec, który był ich świetlistym Ojcem ciągle w nich wierzył i pokładał ogromne nadzieje, że miłość i radość wezmą górę nad niewłaściwymi przyzwyczajeniami. Spoglądał na nich z góry i obserwował w kryształowej kuli, od czasu do czasu zsyłając pomocnych ludzi, którzy mieli ich nauczyć jak być prawdziwymi dziećmi. Gdy dzieci tylko zapragnęły, uruchamiał w nich moce, które zmieniały rzeczywistość, pod kątem ich żądań o ile oparte były one na prawie otwartego serca i bezwarunkowej miłości. Zastanawiacie się pewnie jaki był koniec tej całej opowieści. Otóż koniec jest jeden. Madzia zapanowała nad swoim gniewem i pokochała miłością bezwarunkową nie tylko Tomka, lecz cały świat otaczający ją dookoła. Każdy dzień błogosławi w zachwycie i dziękuje z radością. Tomek porzucił lenistwo i nie wykorzystuje już innych dla własnych korzyści. Jest wspaniałym radosnym i mądrym dzieckiem. Razem mieszkają w domku drewnianym w górach i wraz z innym doświadczają cudu przemiany. Wspierają i budzą inne dzieci, by odzyskać swoją krainę szczęśliwości, gdzie każdy jest wolny i szczęśliwy i nikt nikomu tego szczęścia i wolności nie zabiera. Co dzień dziękują, że mogą być razem i co wieczór tulą się w radosnych uściskach, by pewnego dnia wrócić ze swoimi braćmi i siostrami do ich prawdziwego domu, gdzie będą szczęśliwi z innymi po wieczne czasy.

 

 

Wszystkie prawa zastrzeżone dla "quzdrowieniu.pl Energoterapia Włocławek".Strona wykonana przez Strony WWW - doneta.pl