MENU

"ANTUA"

Rzecz działa się nie tak dawno temu, jednak bardzo, bardzo daleko stąd. W odległej galaktyce, gdzie życie biegło podobnie do naszego, mieszkała królowa, która miała pięcioro dzieci. Wszystkie bardzo kochała, jednak w jednym upatrywała szczególne nadzieje. Według przepowiedni tamtejszego mędrca królestwem i całą planetą miał opiekować się silny i mądry władca ze znamieniem na plecach w kształcie orła. I gdy urodził się Antua, czuła matczynym sercem, że przy piersi trzyma przyszłego Ojca całej planety. Była to galaktyka wysoko rozwinięta, ale nie w technikę, tylko w prawa energetyczne, które tu na ziemi naukowcy odkryli jako fizykę kwantową i molekularną. Wszyscy na tej planecie wiedzieli, że są cząstkami całości i że wszystko, co stworzą, wróci do nich z podwojoną siłą. Wiedzieli, że wszystko dokoła to energia krążąca wokół jednego źródła, którym jest miłość i kiedyś do tego źródła wszystko powróci. Mieli moc stwórczą. Potrafili myślami stwarzać, co chcieli, ale pod jednym warunkiem, że nie zabierało to wolności drugiemu człowiekowi. Początkowo Antua rozwijał się jak większość chłopców na tamtejszej planecie. Umiał latać i przemieszczać się portalami przestrzennymi, zakrzywiać przestrzeń, spowalniając bądź przyśpieszając czas. Wszystko przebiegało według wyższego planu. Stawał się coraz mądrzejszym i cudowniejszym chłopcem. Aż pewnego dnia poznał wielkiego i potężnego maga, który miał zupełnie inne plany. Nas początku wydawał się zupełnie miły. Spełniał wszystkie zachcianki chłopca, pokazywał mu magiczne sztuczki, zapewniał o swojej i jego mocy i obiecywał, że spełni wszystkie jego marzenia. Chłopiec nie rozpoznał podstępu, szedł ślepo za mędrcem, wierzył mu. Spełnianie przez maga wszystkich jego zachcianek zaczęło w chłopcu zradzać istotę, która nie była dotąd znana na tamtejszej planecie. Obudził(ujawnił) się w nim egoista, co było zupełnie obce w tamtejszym królestwie, ponieważ wszyscy czuli się jednością, traktowali się jak jedność, która się wspiera i pomaga nawzajem. Antua coraz bardziej oddalał się od matki i całej swojej rodziny, a czując swoją moc, zaczął wykorzystywać ją przeciwko swoim braciom i siostrom. Zamiast tworzyć - niszczył, zamiast wspierać - przeszkadzał. Matczyne serce było w rozterce. Królowa wiedziała, że jej syn coraz bardziej oddalał się od źródła, jakim była miłość. To miłość była domem, do którego wszyscy podążali i wiedzieli, że tylko w nim odczują spokój i spełnienie. Jednak zgodnie z prawami panującymi w tej galaktyce, wiedziała, że musi synowi dać wolność, że to są jego doświadczenia i wybory i im szybciej się o ich konsekwencji sam przekona, tym większa była szansa, że powróci do domu, do miłości. Pewnego razu zawołała Antuę, przytuliła go mocno do swojego matczynego serca i wręczając mała sakiewkę oznajmiła, by opuścił królestwo. Był jeszcze za młody, by sam wyruszyć w świat, jednak nie miała wyboru. Zostawiając go w królestwie naraziłaby na wielkie niebezpieczeństwo pozostałych członków tamtejszej społeczności. Bowiem gdy tylko rodziła się najmniejsza choćby cząstka egoizmu i oddzielenie, z otchłani mroku wyłaniały się również wielkie czarne istoty, które swoim spojrzeniem paliły i niszczyły wszystko, co stanęło na ich drodze. Chłopiec poczuł odtrącenie, jednak nie znając wcześniej tego uczucia, jeszcze bardziej się rozwścieczył i ruszył za magiem, który zaspakajał wszystkie jego potrzeby. Wyruszyli do krainy mroku, gdzie ważne były tylko chwilowe przyjemności i niszczenie wszystkiego, co było piękne. Zamieszkał w ogromnej jaskini, w której jedynym światłem była zapalona pochodnia i coraz bardziej gasił w sobie wewnętrzne światło, z którym przyszedł na świat. Jednak po kilku latach samotności i tułaczki oraz nienawiści do wszystkiego, co go otaczało, zaczęło powracać do niego to, co wysyłał. Każda niewłaściwa myśl kłuła go co noc, nie pozwalając spać, każdy nieprawidłowy czyn, niszczący drugą istotę, otwierał mu coraz bardziej bolesne i krwawiące rany. Czuł się, jakby za życia umarł i cały świat był przeciwko niemu. Pewnej nocy, gdy w bólu i samotności wił się na swoim kamiennym posłaniu, ostatkiem sił poprosił o pomoc i zjawiła się istota cała ze światła. Chwyciła go za rękę i wepchnęła do dziwnej przestrzeni. Jak się okazało, była to jego przyszłość, ale nie zaistniała z powodu niewłaściwych wyborów. Antua widział siebie jako wielkiego rycerza, który przemierzał świat, by pomagać słabszym i potrzebującym. Widział, jak zdobywa nowe umiejętności i moc, by zmieniać rzeczywistość. Ale najmocniej dotknęło jego zatwardziałego serca to uczucie, którego nie doznał już wiele lat. Były to szczęście i spełnienie, które czuł, gdy robił to, co powinien. Były to przyjaźń i radość, które otaczały go na każdym kroku. Resztkami sił wydostał się ze swojej jaskini i poprosił swojego smoka, by zawiózł go do zamku , do matki. Gdy tyko dotarł na miejsce, uklęknął przed matką i prosił o wybaczenie, bo zrozumiał, że myślenie tylko o sobie niszczyło całą jego istotę i prowadziło jedynie do cierpienia. Matka nie musiała mu wybaczać, bo kochała go nad życie. A tylko prawdziwa miłość pozwala na wszystko i tylko obserwuje - nawet wtedy, gdy ktoś siebie niszczy. Dla wszystkich w królestwie zorganizowano wspaniałą ucztę na cześć powrotu nowego władcy. Królowa wiedziała, ze serce syna przeszło największą próbę miłości i jest gotowe do walki o dobro nie tylko swoje, ale również innych z tej planety.

Wszystkie prawa zastrzeżone dla "quzdrowieniu.pl Energoterapia Włocławek".Strona wykonana przez Strony WWW - doneta.pl