MENU

Świadomość

Świadomość, to nic innego, jak pewien określony stan w którym się znajdujemy. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy białą chmurą, przez którą przechodzi różnorodne powietrze, które przecież nie jest naszą częścią. Płyniemy sobie po niebie na różnych wysokościach i w zależności od wysokości spotykamy się z różną pogodą. Ta biała chmura to MY, ale nie fizyczni, tylko energetyczni, to dusza, która doświadcza życia i uczy się dokonywać wyborów. Powietrze wokół, to myśli, które do nas wpływają i nas przenikają. My sami nie jesteśmy właścicielami owych myśli, one ZAWSZE płyną z zewnątrz. Może się to wydać zaskakujące, ale tylko technika, sposób myślenia należy do nas, jednak same myśli płyną do nas z różnych przestrzeni, z obszarów, w których akurat przebywamy. Dla odczucia, o tym co piszę, proszę zrobić mały eksperyment. Usiąść na chwilę wygodnie i przyjrzeć się swoim myślom. Na razie tylko tyle. Jeżeli jesteś w stanie za nimi nadążyć, to już jest coś i gratuluję. Początki są zaskakujące, jak ogrom myśli przepływa przez nasz mózg. Widzimy na czym się koncentrujemy, co skupia naszą uwagę i jakie mamy przy tym stany emocjonalne. Proszę teraz na siłę przypomnieć sobie najcudowniejsze chwile w życiu, jeżeli takich nie ma, to zawsze można je sobie wyobrazić, czyli wytworzyć sytuację w głowie w której czujemy się szczęśliwi. Nie interesuje nas teraz to co się dzieje wokół. Z jakimi problemami mamy do czynienia, tylko całą swoją uwagę centrujemy na tym właśnie cudownym doświadczeniu. Proszę pobyć najdłużej jak można w tym stanie, żeby odczuć różnicę, żeby poczuć to lekkie uniesienie. Gdy ja po raz pierwszy zauważyłam swoje myśli byłam przerażona i wiedziałam, że czeka mnie dużo pracy, na szczęście spotkałam na swojej drodze cudownych ludzi, którzy mi pokazali, że stan naszego umysłu zależy tylko od nas samych. Nic nie może stanąć nam na drodze i jedyną przeszkodą jesteśmy my sami i nasze przyzwyczajenia. Więc może to być dla Ciebie również jedyna niepowtarzalna okazja, żeby zmienić swoje życie. Ale do tego potrzebna jest właśnie świadomość. Wyobraź sobie, że tak jak atmosfera, ma różne poziomy i warstwy, tak nasz obłok, czyli to co jest w naszej głowie, wędruje po różnych przestrzeniach. To w czym jesteśmy na co dzień, to stan zwany umysłem. Jest to cudowny wynalazek stwórcy, jednak służy tylko do przetwarzania informacji. Nie stworzy nic, czego nie ma w starej bazie danych, na dodatek ma funkcję zlepiania, określonej kategorii myśli. Oznacza to, że jeżeli mamy problem i analizujemy go w umyśle, to nie dość, że szperamy w starych śmieciach i nic ponadto, co istnieje nie wymyślimy, to jeszcze mamy określoną wibrację tych myśli, czyli zaczynamy się martwić i jak na potęgę zaczynamy przyciągać do siebie myśli o podobnych wibracjach. I zamiast znaleźć rozwiązanie, to toniemy w zmartwieniu i tylko pogłębiamy swój już i tak nieciekawy stan. Nadmienię również, że z natury żyjemy w szarej strefie, czyli strefie niskowibracyjnych myśli, emocji i jesteśmy w nich zanurzeni jak w galarecie. Stykamy się z pozostałymi ciałami energetycznymi ludzi i proszę nie łudzić się nadzieją, że dwieście osób, które mieszka wokół, jest cudownymi optymistami z radością patrzący na świat. To jeszcze nie ten czas, chociaż jest to możliwe, tylko potrzebna jest pomoc każdego człowieka, kto jeszcze oddycha i chce czegoś więcej, niż to co oferuje aktualnie świat. Jeżeli więc spotkasz uśmiechniętą i radosną osobę na swojej drodze, to nie patrz na nią z zazdrością, tylko dziękuj, bo może właśnie w tym momencie jej myśli płyną do ciebie i będzie to dobry start, żeby przenieść się do świadomości. W wymiar, gdzie galareta szarej strefy nie zalewa Cię negatywnymi myślami, gdzie będziesz mógł złapać oddech i z dystansu przyjrzeć się obecnej sytuacji, gdzie czekają na Ciebie określone rozwiązania, bo jest tam światło i byty, które istnieją by Ci pomagać i wspierać. Tam możesz mieć własny świat pełen magii i czarów. Będzie on jak program telewizyjny, który kochasz oglądać i widzisz tylko to czego pragniesz i co daje Ci szczęście. Bo to co wyświetlasz na ekranie swoich myśli, to się staje. Jest to proces powolny, dlatego często nie zauważa się tej zależności i błędnie sytuacje w swoim życiu zawdzięcza się ślepemu szczęściu, lub zrzuca winę na karby tzw. pecha. Dorzućmy do tego istoty, bądź byty, które wcale nie są zainteresowane naszym szczęściem i prawdopodobieństwo nieszczęścia się zwiększa. Na tym etapie trzeba jeszcze uzmysłowić kolejne bardzo poważne zagrożenie płynące z przebywania w stanie umysłu. Mianowicie są to programy, które cały czas są emitowane w przestrzeń i odbieramy je jako swoje myśli. Mechanizm jest bardzo prosty i skuteczny. Tą właśnie metodę Hitler wykorzystał do stworzenia swojej armii, do podporządkowania milionów osób pod swoją ideę. Znał się doskonale na technikach energetycznych i mało brakło, by swoją chorą iluzję na dobre wcielił w życie. Na szczęście dobro wygrało, lecz teraz też toczy się wojna o Twoją duszę, o Twoje myśli. Czy zasilisz szeregi sterowanych marionetek, czy wyzwolisz się spod wpływu energetycznych oprawców zależy tylko od Ciebie. Przyjrzyj się programom społecznym, religijnym, politycznym, czyż nie mówią tylko pustosłowiem o Twoim szczęściu, a nakazują Ci robić zupełnie coś odwrotnego? Wokół tylko zakazy i nakazy, już w szkole dzieci programowane są na wyścig szczurów, by zwyciężył najlepszy. W pracy wygrywa ten co ma lepsze wpływy, umie ustawić się i resztę podporządkowuje pod swoje cele. Dlaczego nie ma mowy o równości, partnerstwie, braterstwie, dlaczego nie ma testu na człowieczeństwo, tylko chore sprawdzanie poziomu inteligencji, czyli nazywając rzecz po imieniu, jak bardzo jesteś podatny na programowanie i stawianie Cię w szeregach masowych marionetek. Ile jesteś w stanie dać jeszcze z siebie, by wesprzeć system społeczny oparty na zasadzie: „Ja rządzę, ty słuchasz”, byle tylko na chwilę ktoś Cię pochwalił, zauważył i pokazał, że choć na chwilę jesteś lepszy. To wszystko to iluzja, chora gra umysłu i programów go sterujących. Jesteśmy już cudowni i wspaniali, przecież jesteśmy dziećmi Boga i zostaliśmy stworzeni na jego obraz i podobieństwo. Czyżby Bóg się pomylił? Nie to my się zatraciliśmy, zagubiliśmy swoją drogę do własnego człowieczeństwa, do Boga, który stale nas kocha i robi wszystko, byśmy do niego powrócili. Tu przypomina mi się pewien aforyzm: „ Jest powódź, mężczyzna siedzi na czubku drzewa i prosi Boga o uratowanie. Podpływa jedna łódź i ratownik prosi go by zszedł do łódki. Mężczyzna odmawia i mówi, że Bóg go uratuje. Mijają godziny, on dalej siedzi na drzewie, odmawia kolejnym ratownikom, aż wreszcie brakuje mu sił, spada i się topi. W niebie spotyka Boga i się pyta. Boże dlaczego nie wysłuchałeś moich modlitw, prosiłem Cię, żebyś mnie uratował. Na to Bóg: A dlaczego Ty mnie nie słuchałeś, wysyłałem po Ciebie kilkakrotnie łodzie. Dlaczego nie wsiadłeś jak Cię o to prosiłem?.”. Być może, to że tu jesteś na tej stronie, to właśnie jest Twoja łódź ratunkowa, wejdź do niej i zawalcz o siebie. Pomoc zawsze przychodzi od Boga, poprzez dzieci jego, tylko słuchaj swojego serca i podpowiedzi z właściwych przestrzeni. Jeżeli żyjemy, to nic nie jest jeszcze stracone, póki oddychamy, to wciąż możemy, tylko trzeba zechcieć i zacząć zmieniać wszystko po kolei. Przedstawiłam pokrótce, gdzie jesteśmy gdy myślimy i jakie są tego konsekwencje i zależności, teraz czas na praktykę. Co trzeba robić, aby wejść w stan świadomości i na zawsze w nim zostać. Tu bez Twojej pracy, nie będzie możliwe osiągnięcie celu, ale wyćwiczony mechanizm bycia w świadomości po stokroć Ci wynagrodzi cierpienia, które do tej pory doświadczałeś. Jedynym sposobem, by przejść w stan świadomości jest radość i marzenia. Marzenia z uwagi na rangę i moc stwórczą zostały omówione w tym samym dziale w kolejnej zakładce. Natomiast radość jest siłą nośną, bez niej nawet marzenia, będą tylko pustą wizją umysłu. Gdy jesteśmy w prawdziwej radości, wznosimy swój odbiornik na wyższe poziomy i odbieramy sygnały płynące ze świadomości. Nawet mozaika radości jest już dla wielu wybawieniem. Jeżeli mamy możliwość, to w każdym czasie róbmy to co kochamy. Biegajmy, tańczmy, śpiewajmy, śmiejmy się. Proste rzeczy też potrafią podnieść nam wibracje, pod warunkiem, że nauczymy się w nie wchodzić coraz częściej, aż w końcu przesiąknięci tamtym światem raz na zawsze będziemy chcieli tam zostać. I krocząc tym samym chodnikiem, żyjąc z tymi samymi ludźmi, zauważymy, że świat się zmienił, ponieważ zmiany dokonaliśmy wewnątrz siebie. Nie jest to utopia, lecz ćwiczenia, nasza praca, tylko proszę nie zwieść się metodom oferowanym przez świat ezoteryczny. Medytacje mantry, praca z czakrami, to kolejna iluzja, pułapka, która gdy schwyta w sidła, to trzyma jeszcze mocniej niż mąż oprawca. Wszystkie te techniki są na tyle niebezpieczne, że oferują chwilę uniesienia, wyciszenia energetycznego, lecz zamykają mocniej w umyśle, bo żadne z tych technik nie wynoszą ponad umysł i człowiek sam nie doświadcza stanów świadomości. Dla każdego są to inne wymiary, światy przygotowane specjalnie dla niego, więc gdy oddaje się własny rozwój kolejnemu guru, to z góry zakłada się, że samemu nie można i człowiek daje się ślepo prowadzić tam gdzie idzie prowadzący. Tylko Twój własny opiekun ma prawo do prowadzenia Ciebie przez wszystkie światy i tylko Twoja osobista wytężona praca, da Ci gwarancję sukcesu. Na początek można wesprzeć się wspólnymi wejściami w inne wymiary, by odczuć, tą inność i by wypełnić się cudownym uniesieniem. Ale nie mogą to być tylko chwile, to ma być rozruch, jak chwilowy dopalacz, by nabrać prędkości i już samemu lecieć ku własnym wyżynom, a do tego potrzebna jest tylko uwolniona energetyka i wola płynąca z Twojego serca. Techniki pomocnicze mogą być różne, wszystko to, co przynosi radość, oczywiście w prawie wolnego wyboru, opartego na sercu, a nie na wykorzystywaniu. Bo gdy odczuwasz radość z tego, że innym jest gorzej niż Tobie to nie ta droga i szkoda Mojego i Twojego czasu. Radość ma być lekka, prosta, nie nadmuchana i na pokaz. Radość to Twój wewnętrzny stan, to nawet nie jest uśmiech na twarzy, jeżeli on sam nie wypływa z twojego wnętrza, tylko jest sterowany przez program, że tak należy. Radość to dbanie również o siebie, bo nikt nie jest w stanie zrobić nam tak wielkiej przyjemności, jak my sami. Przecież to my siebie znamy najlepiej, czujemy swoje potrzeby, wiemy co sprawia nam przyjemność. Jeżeli jesteśmy z innymi ludźmi, którzy starają się nas kochać, nie bójmy się mówić otwarcie o tym co daje nam radość, oczywiście bez włączania oczekiwań, że to właśnie zrobią, bo oni też mają wolny wybór. Spróbować jednak nie zaszkodzi, a możemy się pozytywnie zaskoczyć. Dawajmy ile możemy innym ludziom i cieszmy się z tego. Dobro wysłane wraca podwójnie, choć zawsze w momencie, w którym najmniej się tego spodziewamy. Otaczajmy się przedmiotami, które wprowadzają nas w wysokie wibracje. Mogą to być gałęzie, czy konary z lasu, ulubione zdjęcie miejsca, w którym chciało by się być. Słuchajmy muzyki, oglądajmy ciekawe filmy, czytajmy interesujące książki, ale tylko takie, które nam coś dodają, czyli same są pozytywne i z innych przestrzeni. Ograniczajmy telewizję, która na ten moment w swoich programach nie emituje nic, co by podniosło nam wibracje. Wiadomości to tylko afery, wojny i choroby. Seriale zawierają jedynie kłótnie, trudne sprawy i samo życie, a już stale przewijając się reklamy, programujące nas, na to, że bez konkretnego samochodu jesteśmy niczym i bez konkretnego proszku do prania nie jesteśmy dobrą gospodynią, to horror w biały dzień. Ogłupianie, zastraszanie i programowanie. Sami dobierajmy sobie rzeczy, które chcemy robić, najlepiej na świeżym powietrzu, by promienie słońca rozświetlały nasze ciało i podnosiło poziom serotoniny. Dobierajmy sobie ludzi do towarzystwa, którzy też chcą zmienić swoje życie i patrzą pozytywnie na świat. Obecności drugiego człowieka nie da się do niczego porównać i z niczym sklasyfikować, jeżeli spotyka się na swojej drodze bratnią duszę. Bo tylko z drugim, oczywiście odpowiednim człowiekiem, możemy odczuć przyjaźń, miłość, namiętność i wówczas zaczynamy spełniać się w życiu. Krótka chwila namiętności, dotyk drugiej osoby, czy pocałunek, potrafi tak wynieść na wyżyny, że już nie tylko świadomość się włącza, ale zaczyna nas przenikać czysta świadomość i kontakt z Bogiem jest już odczuwalny. Tantra rozumiała moc namiętności, że może to być również droga do oświecenia. Ja bym raczej uznała, że jest to stan tak silnie odczuwalny i tak mocny w swych doznaniach, że otwierają się światy, których dotąd człowiek nie odczuwał. Trzeba tylko umiejętnie korzystać z informacji stamtąd płynących i poddać się temu uczuciu. Gdy wokół nie ma dobrego kochanka, to i w myślach jesteśmy w stanie przywołać sceny z przeszłości, odtworzyć je w sobie, lub wejść w marzenia i wykreować ideał, który być może już czeka i też śni o lepszych dniach. Tak naprawdę nie ma to najmniejszego znaczenia, czy robimy coś fizycznie w świeci materialnym, czy myślami żyjemy pośród magii i czarów, ważne byśmy żyli w pewnym uniesieniu, radości, która będzie torować nam drogę do naszego własnego szczęścia i wyzwolenia. 

Wszystkie prawa zastrzeżone dla "quzdrowieniu.pl Energoterapia Włocławek".Strona wykonana przez Strony WWW - doneta.pl