MENU

"Króliczek Krócik"

     W pewnym lesie żyła sobie rodzina króliczków. Jeden z króliczych synków był wyjątkowo sympatyczny, pracowity, miły i zawsze chętnie każdemu pomagał. Ale miał bardzo malutkie uszka i to wyraźnie odróżniało go od innych króliczków. Z powodu tych niewielkich uszu wyglądał mało króliczo, dlatego niemal każde zwierzątko wyśmiewało się  z niego i przezywano go Krócikiem. Z dnia na dzień Krócik tracił radość z życia, z zabawy i było mu coraz bardziej smutno z powodu tego, jak traktowali go inni. Aż nadszedł taki dzień, że w ogóle przestał wychodzić ze swojej norki. Tylko w nocy, gdy było już zupełnie ciemno, wymykał się ukradkiem na spacery i bawił się samotnie wśród leśnych drzew. Pewnej, wyjątkowo gwiaździstej nocy, zobaczył drzewo, od którego bił dziwny blask, tak jasny, jakby tysiące gwiazdeczek zamknięto w dziupli. Podszedł bliżej i zobaczył maleńkie drzwi, otworzył je, a dzięki temu, że miał małe uszka, mógł się przez nie przedostać. Kiedy wszedł do środka, ujrzał zaczarowaną krainę, w której wszystko wyglądało inaczej niż to co znał i widział do tej pory. Niektóre chmury unosiły się niziutko, przy samej ziemi a na nich rosły przepiękne kwiaty, zaś drzewa niczym chmury, gdzieniegdzie wisiały sobie w powietrzu. Ale najdziwniejsze były zwierzęta, a było ich tam całkiem sporo. Krócik zobaczył że niedźwiedzie miały kacze dzioby i kacze łapy porośnięte futrem, zające miały zielone ogony puchate jak lisy i śmiesznie nimi poruszały. Sarenki wachlowały się dostojnie swoimi uszami wielkimi jak u słoni. Jeże były większe od jeleni, a zamiast kolców wyrastały im mięciutkie sprężynki, które kurczyły się i prostowały więc całe wyglądały jak wielka sprężynkowa kula. Wszystko dookoła było takie fascynujące, że Krócik przez chwilę stał oniemiały i nawet nie zauważył, jak do niego podszedł misio.

- Cześć, zajączku! Miło cię widzieć w naszej krainie, pobawisz się z nami? - zagadał misio.

- Dzięki, ale może innym razem – zawahał się królik.  

- Chodź, przecież nie będziesz tu stał sam, zawsze dużo fajniej jest z przyjaciółmi.

- Ale nie chcę, by się inni ze mnie śmiali – ze smutkiem odparł króliczek. - Mam małe uszka i jestem inny niż wszyscy.

Misio spojrzał na niego z powagą, wziął go na ręce i powiedział:

- Spójrz kochany. Każdy z nas jest tutaj inny i to jest właśnie wspaniałe. Jednocześnie należymy do jednej wielkiej rodziny, a matka ziemia troszczy się o nas i daje nam to, czego potrzebujemy. My wiemy, że każdy jest na swój sposób wspaniały, a wygląd nie ma dla nas żadnego znaczenia. Czy ty będziesz gruby, czy chudy, czy będziesz miał duże uszka, czy małe, żółte czy niebieskie, to i tak będziemy cię kochać. Lecz najpierw ty musisz pokochać samego siebie takim, jakim jesteś i nie przejmować się tym, jak cię widzą inni. To nie ma znaczenia. Spójrz na nas. Króliczek przyjrzał się zwierzakom bliżej i zauważył jak świetnie się razem bawiły. Śmiały się, podskakiwały wysoko, a niektóre zwierzątka radośnie fruwały w górze. Króliczek z całego serca zapragnął pobawić się z nimi. Tak dawno tego nie robił. Kiedy się odważył i podszedł do swoich nowych przyjaciół, szaleństwom nie było końca. Kicał wysoko, biegał, nawet udawał ryczącego dzika a wszyscy śmiali się wesoło. Poprosił różowego kruka, żeby uniósł go do góry i razem pofrunęli po okolicy podziwiając z góry zaczarowaną krainę. Zobaczył wtedy jeszcze dziwniejsze zwierzęta, całe niezwykle kolorowe i w przeróżne szlaczki. Jedne to były w różowe gwiazdeczki, inne w niebieskie paseczki, a jeszcze inne miały żółte kolorowe kółeczka na pupci. I króliczek śmiał się tak, że aż tracił oddech. Radości nie byłoby końca, gdyby nie wróżka, która zjawiła się znikąd z zaczarowaną różdżką i przypomniała króliczkowi, że czas wracać do domu. Pacnęła go różdżką i nasz mały bohater obudził się we własnym łóżeczku w norce.

     Kolejny dzień był słoneczny, ptaszki ćwierkały a w dali słychać było wesołe głosy innych zwierząt. Krócik przypomniał sobie słowa niedźwiedzia i mocno postanowił, że odtąd mocno pokocha siebie takiego jakim jest i już mu nie będzie przeszkadzało, co ktoś powie na jego temat. Kiedy to pomyślał poczuł w sobie wypełniającą go radość i chęć życia. Wesoło wybiegł z norki i pokicał wprost do bawiącej się grupy króliczków. Gdy inni zobaczyli go wyluzowanego i uśmiechniętego, podbiegli i zaprosili do wspólnej zabawy. Bawili się tak cały dzień, znów byli najlepszymi przyjaciółmi i nikt nie pamiętał przeszłości, w której mu dokuczali i się z niego wyśmiewali.

     Najważniejsza okazała się radość ze wspólnej zabawy i nic nie powinno jej przeszkodzić. Od tamtej pory króliczek jest najbardziej radosnym zwierzątkiem w lesie. Od czasu do czasu przechodzi przez ukryte drzwi i zagląda do swojej tajemniczej krainy, gdzie uczy się magii i czarów. I pamięta, że radość, śmiech i zabawa jest najlepszym lekarstwem na wszystkie troski i żale.   

 

Wszystkie prawa zastrzeżone dla "quzdrowieniu.pl Energoterapia Włocławek".Strona wykonana przez Strony WWW - doneta.pl